2014/07/19

Pierwsze wrażenia: Tokyo Ghoul

Osobom niezdecydowanym przedstawiam dzisiaj Tokyo Ghoul – kolejne anime o zombie, niezrównoważonych nastolatkach i hektolitrach krwi.

Recenzja anime Tokyo Ghoul (2014). Studio Pierrot.
FABUŁA
Miejscem akcji jest Tokio, gdzie ludzkość zmaga się z plagą krwiożerczych ghouli. Wtapiają się w tłum, przez co ich tożsamość owiana jest tajemnicą. Głównym bohaterem produkcji jest student o imieniu Ken. Pewnego razu poznaje Rize nie przypuszczając, że to wydarzenie diametralnie odmieni jego życie.
W zapowiedziach wspomniałem o tym tytule jako wiodącej serii w sezonie. Zwiastun trochę mnie oszukał – zwłaszcza w kwestiach technicznych. Anime na pierwszy rzut oka dopracowane, jednak zarówno przy scenach akcji jak i tych pobocznych (wypełnionych suchymi dialogami) niedopracowana grafika daje o sobie znać. Studio Pierrot wiosną wydało całkiem miłe dla oka Baby Steps, tym bardziej trudno uwierzyć, że tak głośno promowana seria okazała się – moim zdaniem – niewypałem.

Czego złego nie powiedzieć o stronie wizualnej to anime nadal uważam za dobry tytuł akcji – tej w dwóch odcinkach co niemiara. Były walki. Było wprowadzenie do głównego wątku. Na szczególną uwagę zasługuje koncepcja głównego bohatera i jego ,,metamorfozy”. Zwykle w tego typu niskolotnych produkcjach fabuła nie błyszczy logiką, a tutaj wszystko jest w racjonalny sposób ze sobą powiązane. Historia wydaje się być ciekawa. Mnie anime zaciekawiło, chociaż nie jestem zwolennikiem krwawej i bezrefleksyjnej siekaniny.

Po dwóch odcinkach ciężko czegokolwiek oczekiwać od bohaterów. Najbardziej wyróżnioną postacią jest oczywiście Ken Kaneki (ten z kiczowatą opaską na oku). Przed premierą Tokyo Ghoul spodziewałem się osobowości łajzy, a wyszło całkiem nieźle. Charakterologicznie postać Kena łudząco przypomina rozchwianego emocjonalnie Erena z Attack on Titan. W produkcjach typu gore takie postacie są mile widziane.

Nie jestem skłonny mocno krytykować tego serialu. Spodziewałem się lepszego wykonania, ale fabularnie anime reprezentuje co najmniej znośny poziom. Telewizyjna wersja jest mocno cenzurowana, przez co miłośnicy masakry na ekranie mogą się nieco zawieść. Moim zdaniem to głupota, aby wycinać z horroru sceny, które są wyznacznikiem tego gatunku, ale co tam – sam pomysł połączenia fabuły dla dorosłych (mam na myśli brutalność) z dziecinnymi dialogami i bohaterami jest równie idiotyczny.

WSTĘPNA OCENA
6.5/10

Recenzja anime Tokyo Ghoul (2014). Studio Pierrot.

Recenzja anime Tokyo Ghoul (2014). Studio Pierrot.

Recenzja anime Tokyo Ghoul (2014). Studio Pierrot.

Recenzja anime Tokyo Ghoul (2014). Studio Pierrot.

Recenzja anime Tokyo Ghoul (2014). Studio Pierrot.

2 komentarze:

  1. Podobno jedno z lepszych anime tego sezonu, znaczy się tego lata, na potwierdzenie ranking: http://rankingi24.pl/index.php/film/693-10-najlepszych-seriali-anime-lata-2014-roku.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałbym. Patrzę tak na ten ranking i proponowałbym potraktować go z przymrużeniem oka :)

      Tokyo Ghoul przez prawie cały czas jest przeciętną serią, która dzięki niezłym walkom (też nie były spektakularne) zatrzymuje przy sobie widza. Seria natomiast bardzo dobrze się kończy - ostatni odcinek robi wrażenie. Mam w planach drugi sezon, ale samej serii w tym sezonie dałbym co najwyżej piąte miejsce.

      PS. Najbardziej wyróżniającymi się w tym sezonie seriami są Zankyō no Terror i Aldnoah.Zero. W twoim rankingu drugi tytuł nie został nawet wyróżniony - wiele to mówi o autorze tej śmiesznej listy.

      Usuń

Dziękuję za aktywne uczestnictwo w życiu Visual bushido.

Pisząc komentarz pamiętaj o kulturze oraz poprawności języka. Niestosowanie się do tych zasad, spam oraz pisanie kilku komentarzy pod rząd grozi ich usunięciem.