2014/07/11

Pierwsze wrażenia: Shirogane no Ishi: Argevollen

Miało obyć się bez mało znaczących serii. Wyszło jak zwykle. Po złych doświadczeniach z Suisei no Gargantia postanowiłem odpuścić sobie produkcje mecha drugiej kategorii. Niestety, słabość do tego gatunku wzięła górę. Dzisiaj pierwsze wrażenia z Shirogane no Ishi: Argevollen.

Recenzja anime Shirogane no Ishi: Argevollen (2014). Studio Xebec.
FABUŁA
Między krajami Arandas i Ingelmia trwa wojna. Tokimune jest żołnierzem jednej z armii. Podczas swojej pierwszej misji ratuje z opresji inżyniera transportującego testowy model robota o nazwie Argevollen. Zasiadając za sterami nowej broni wkrótce da o sobie znać wrogiej armii Inglemii.
Tekst pisałem w oparciu o dwa pierwsze epizody. Jak wspomniałem we wstępie, wybór tego anime nie był podyktowany logiką. Mimo wszystko postanowiłem dać produkcji szansę. Pierwsze skojarzenia? Code Geass w połączeniu z Broken Blade, tylko bez charakterystycznych postaci. Powiem więcej, kreacje bohaterów w anime są naprawdę przeciętne (plaga dzisiejszych sci-fi). Pominę już fakt, że pilot tytułowego Argevollena i wspomniana pani inżynier to w rzeczywistości dzieciarnia, która w logicznie skonstruowanym uniwersum nie miałaby prawa stać się kluczowym ogniwem konfliktu między dwoma państwami. W tym anime rzeczywistość jest nieco inna – nie dość, że podrzędny szeregowy oraz rozchwiana emocjonalnie inżynier odpowiadająca za strategiczną broń coś na polu bitwy znaczą, to na dodatek cała plejada dojrzalszych (charakterologicznie, fizycznie...) osób krąży wokół nich jak bezradne satelity. Prawdę mówiąc nie spodziewałem się po produkcji wybitnych kreacji.

Ten tytuł to w głównej mierze akcja, sprowadzająca się do wojennych bitew z udziałem mechów i szybkich zwrotów akcji. Jeśli komuś to nie wystarcza, powinien odpuścić sobie to anime. W sumie pod tym względem seria nie wygląda tak źle – mimo wielu mankamentów kolejne sceny akcji ogląda się bez dotkliwszych objawów.

Kilka słów o mankamentach (pomijając postacie i muzykę) – mechy. Nie wiem co bardziej skrytykować, sztucznie wyglądającą animację CGI czy mało oryginalne, wręcz kiczowate projekty robotów, z których flagowy Argevollen (co to w ogóle za tandetna nazwa?) wypada najgorzej.

Anime uratować mogą wyłącznie sceny akcji. Na obecną chwilę jakoś cieszą oko, ale boję się, że w późniejszym czasie fabuła objawi całą swoją absurdalność i nie pozostanie po produkcji nic wartego uwagi. Naprawdę starałem się odnaleźć pozytywną stronę tego serialu, ale z biegiem czasu, pisząc tę skromną recenzję dochodzę do wniosku, że seria nie jest warta poświęconego czasu.

Anime popełniło studio Xebec, czyli zespół od wspomnianego Broken Blade – tym bardziej dzisiejsza krytyka jest zasłużona. Zdecydowanie lepiej postąpicie oglądając Broken Blade (zwłaszcza, że wiosną wyszła odświeżona wersja produkcji). Argovollena natomiast omijajcie z daleka.

WSTĘPNA OCENA
5/10

Recenzja anime Shirogane no Ishi: Argevollen (2014). Studio Xebec.

Recenzja anime Shirogane no Ishi: Argevollen (2014). Studio Xebec.

Recenzja anime Shirogane no Ishi: Argevollen (2014). Studio Xebec.

Recenzja anime Shirogane no Ishi: Argevollen (2014). Studio Xebec.

Recenzja anime Shirogane no Ishi: Argevollen (2014). Studio Xebec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za aktywne uczestnictwo w życiu Visual bushido.

Pisząc komentarz pamiętaj o kulturze oraz poprawności języka. Niestosowanie się do tych zasad, spam oraz pisanie kilku komentarzy pod rząd grozi ich usunięciem.