2014/06/26

Podsumowanie: Sezon WIOSNA '14

Kolejny sezon za pasem i także tym razem nie udało mi się zrecenzować wszystkich planowanych do obejrzenia tytułów. Nie ma najmniejszego sensu dzielić się pierwszymi wrażeniami z produkcji, które dobiegają już końca, dlatego dziś i w tego typu przyszłych sytuacjach (oby było ich jak najmniej) będę zamieszał treściwe podsumowanie sezonu.


Z moich zapowiedzi wyłączam te serie, których jeszcze nie zacząłem oglądać – Kindaichi Shōnen no Jikenbo R i Broken Blade. Pominę także Ping Pong, które dopiero mam w planach. Oprócz tego tekstu zachęcam do zapoznania się z wiosennymi zapowiedziami i dwiema recenzjami z cyklu ,,Pierwsze wrażenia” – JoJo's Bizarre Adventure: Stardust Crusaders oraz Mushishi: Zoku-Shō.

Haikyu!!

Recenzja anime Haikyu!! (2014). Studio Production I.G.

Zawiodłem się. Spodziewałem się dynamicznej sportowej produkcji pokroju Kuroko's Basketball. Może moja ocena wynika z faktu, że nie interesuje mnie piłka siatkowa (w sumie koszykówki nienawidziłem), ale na pewno w pozytywnym odbiorze tego anime nie pomagają płytkie, wręcz dziecinne dialogi, irytujący bohaterowie i (gdyby dobrze się zastanowić) mała ilość sportowej akcji. Wizualnie anime naprawdę trzyma poziom, ale akurat design postaci oraz sposób ujęć nie przypadły mi do gustu. Odrzucił mnie także charakter głównego bohatera, to postać bardziej zniewieściała od wspomnianego Tetsuyi Kuroko. Porównywanie tych sportowych tytułów ma dodatkowy sens, ponieważ początek akcji obu produkcji przypada na okres szkoły średniej. Różnica jest następująca – w przypadku Koroko's Basketball faktycznie da się wyczuć uderzenie z licealny target, w przypadku Haikyuu!! odnoszę wrażenie, że skierowane jest co najwyżej do 12-latków. Kijem nie tykać, strata czasu.

Baby Steps

Recenzja anime Baby Steps (2014). Studio Pierrot.

Anime ratuje nadszarpnięty w tym sezonie honor sportowych produkcji. Bardzo dobra pozycja. Po pierwsze, naprawdę wyjątkowy główny bohater – wzbudza sympatię i nie da się pomylić go z dziewczyną lub transseksualistą (novum w przemyśle anime). Nawet damskie postacie są naturalne i przeczą stereotypowemu wizerunkowi nastolatek (są bogatsze charakterologicznie, mają ambicje, nie istnieją tylko po to, aby wpleść do anime sceny emocjonalnych rozterek lub zakupów w centrach handlowych). Nieszablonowość rozpościera się na inne elementy anime. Design postaci jest bardziej realistyczny niż zazwyczaj ma to miejsce w anime, co łatwo dostrzec w rysach twarzy czy fryzurach bohaterów. Będący motywem przewodnim w anime tenis przedstawiono wiernie (żadnych pokręconych mocy głównych bohaterów, zaskakujących i sztucznych zwrotów akcji etc.). Nawet muzyka zapadła mi w pamięć – takiemu ignorantowi. Polecam ten tytuł.

Abarenbō Rikishi!! Matsutarō

Recenzja anime Abarenbō Rikishi!! Matsutarō (2014). Studio Toei Animation.

Kolejny sportowy tytuł, chociaż utrzymany w klasycznej, już wymierającej formie. Objawia się ona w silnie rozbudowanych wątkach obyczajowych, które przeplatane są tematyką sportową (chyba nie przesadzę pisząc, że sport w starszych produkcjach był mniej wyróżniający się w fabule). Dobra odskocznia od dzisiejszych tego gatunku produkcji, oglądając ją można poczuć się jak za starych dobrych czasów, kiedy na Polonii 1 oglądało się nie do końca zrozumiałe ,,chińskie bajki” (pokolenia lat 80. dobrze wiedzą, o czym mówię). Oprócz wciągającej historii warto pochwalić tytułowego bohatera. Jest to oryginalna postać, która odciąga uwagę od pozostałych aktorów spektaklu (postacie drugoplanowe nie są już tak dopracowane). Anime ma także wady. Za największą z nich uważam wykonanie graficzne. Niedbała kreska oraz niskobudżetowa animacja mogą odstraszać. Szczęśliwie dla mnie mam wystarczająco dużo lat, aby oglądać anime z powodu dobrej fabuły, a nie opakowania.

Sidonia no Kishi

Recenzja anime Sidonia no Kishi (2014). Studio Polygon Pictures.

Miłośnikiem twórczości T. Niheia jestem od jakiegoś czasu, ale dopiero za sprawą adaptacji zacząłem czytać mangę Sidonia no Kishi. Zgodnie z oczekiwaniami, anime okazało się naprawdę dobrą produkcją z gatunku sci-fi, a fabuła jedną z oryginalniejszych w tym roku (i nie sądzę, aby coś miało się w tej kwestii zmienić). Atutem serii jest bogate surrealistyczne uniwersum, a także nieprzewidywalna akcja. Kolejną zaletą jest sceneria, co nie powinno dziwić zważywszy na architektoniczne wykształcenie mangaki. Niestety dla mnie to jedno z tych anime, w których główny bohater jest zniewieściałą istotą, która w pewnych okolicznościach przeistacza się w herosa ratującego ludzkość. Nie przepadam za tego typu skrajnościami. W przypadku tej produkcji największą moją obawą była grafika. Nie przepadam za sztuczną animacją CGI, ale starałem się dostrzec sens takiego wyboru w odniesieniu do specyfiki mang T. Niheia. Uważam, że wizualnie anime w pełni oddaje nihilistyczny klimat przedstawionej historii. Sidonia no Kishi to produkcja skierowana do nisz, ale naprawdę warta dostrzeżenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za aktywne uczestnictwo w życiu Visual bushido.

Pisząc komentarz pamiętaj o kulturze oraz poprawności języka. Niestosowanie się do tych zasad, spam oraz pisanie kilku komentarzy pod rząd grozi ich usunięciem.