2013/10/13

Pierwsze wrażenia: Ace of Diamond

Recenzja anime Ace of Diamond (2013). Studio Production I.G i Madhouse.

Jesienny sezon jak żaden wcześniej zaowocował sportowymi produkcjami (przynajmniej jak na moją pamięć). Jednym z tych tytułów jest adaptacja mangi o baseballu Ace of Diamond. Zapraszam na krótką recenzję.

Ace of Diamond to standardowe anime sportowe, skierowane raczej do nastolatków (chociaż mogłoby się wydawać, że tworzące je studia Production I.G oraz Madhouse przygotują coś także dla starszego widza). Eijun Sawamura jest miotaczem w drugorzędnej szkolnej drużynie baseballowej. Podczas ostatniej w sezonie rozgrywki, chociaż przegranej, talent zawodnika dostrzega łowczyni talentów. Eijun otrzymuje propozycję przystąpienia do drużyny renomowanego tokijskiego liceum. Od tej pory miotacz z prowincji będzie musiał mierzyć się z profesjonalnymi zawodnikami jak i z własnymi słabościami.

Od początku nie oczekiwałem od anime niczego więcej oprócz lekkiej, wciągającej oraz pełnej zwrotów akcji historii. Pierwszy odcinek nie oddał w pełni moich oczekiwań, ale uważam go za dobry zwiastun. W prawdzie pół epizodu wypełniły zbędne dialogi, a akcja toczyła się wokół głównego (niezbyt bogatego wewnętrznie) bohatera, ale ostatnia scena – przerwana rzecz jasna w najbardziej dogodnym momencie – wciągnęła mnie na tyle, aby wstępnie wystawić anime przychylną opinię.

Anime nie było na mojej jesiennej ramówce głównym punktem zainteresowań, dlatego o jego twórcach dowiedziałem się dopiero przy oglądaniu openingu. Pojawienie się takich nazw jak Production I.G i Madhouse wprawiło mnie w spore zaskoczenie z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest fakt, że dwa rozpoznawalne i na równi konkurujące ze sobą studia przystały na współpracę. Zrozumiałbym jeszcze ambitny projekt, który wiązałby się z dużym nakładem finansowym, ale Ace of Diamond to zaledwie prosty teatrzyk dla dzieci, z którym poradziłoby sobie w pojedynkę niejedne gorzej sytuowane studio. Śledząc produkcje ostatnich lat odnoszę wrażenie, że oba studia tracą na znaczeniu. Najbardziej moim zdaniem podupadło właśnie Madhouse, które zrezygnowało z niszowych produktów na rzecz odmóżdżającej (za to lepiej opłacalnej) papki. Drugą przyczyną mojego zaskoczenia było pojawienie się akurat tych nazw po krótkim, ukazującym mierną oprawę graficzną, wprowadzeniu do anime – można wybaczyć niewymagającą historię zaczerpniętą z mangi, ale takie partactwo animacji w wykonaniu profesjonalistów zasługuje na krytykę. Production I.G nie ustępuje na tym polu partnerowi (wystarczy przypomnieć sobie wpadki w ubiegłorocznym Psycho-pass).

Jakiś czas temu miałem przyjemność obejrzeć inne anime o baseballu, One Outs od studia Madhouse. Produkcje są na zupełnie innym poziomie, chociaż należałoby uwzględnić, że anime miały trafić do zupełnie innych grup docelowych. Mimo to, od strony technicznej znacznie lepiej wypada starszy tytuł. Podsumowując, jeśli masz ochotę na anime akurat o tej dyscyplinie sportowej, w pierwszej kolejności poleciłbym One Outs, ale nie powinno Ciebie zawieść nastawione na rozrywkę jesienne Ace of Diamond.

Kadry z anime
Recenzja anime Ace of Diamond (2013). Studio Production I.G i Madhouse.
Recenzja anime Ace of Diamond (2013). Studio Production I.G i Madhouse.
Recenzja anime Ace of Diamond (2013). Studio Production I.G i Madhouse.
Recenzja anime Ace of Diamond (2013). Studio Production I.G i Madhouse.
Recenzja anime Ace of Diamond (2013). Studio Production I.G i Madhouse.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za aktywne uczestnictwo w życiu Visual bushido.

Pisząc komentarz pamiętaj o kulturze oraz poprawności języka. Niestosowanie się do tych zasad, spam oraz pisanie kilku komentarzy pod rząd grozi ich usunięciem.